Retro – Kadabra

Dink Smallwood (1997)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu listopad 24, 2009

Czy zastanawialiście się jakie kształcenie należy podjąć aby cieszyć się pewną i stabilną pracą po jego ukończeniu? Ani nie prawnicze, ani nie budownicze, ani tym bardziej nie lingwistyczne. Proszę państwa czytelników: przyszłość tkwi w zawodzie seksera! W tym wyjątkowo ekskluzywnym fachu panuje wyraźny niedobór o czym świadczy fakt, że hodowcy drobiu gotowi są wyjąć ostatnie dolary zakamuflowane w mące aby specjalista rozpoznał płeć ich pociech.

Nie wspominam o tym bez przyczyny, bo mój dzisiejszy bohater, niejaki Dink z rodu Smallwoodów świniopasem był pierwszej klasy, ale tajemnicą poliszynela pozostaje, że marzyła mu się profesja seksera.

Oszukać przeznaczenie, oszukać trzodę

Dopóki o Dinku nie zrobiło się głośno wiódł on spokojne życie w małomiasteczkowym Stonebrook, dzieląc jednokomorową komnatę z matką. Okoliczni sąsiedzi raz za razem widywali go nocami w kurnikach kiedy to Dink zbierał potrzebną praktykę na egzaminy w Akademii Sekserów. Niestety linię jego planów została brutalnie przerwana przez programistów Robinson Technologies.

Panowie ci napisali historię w pierwszych kartach dość banalną, ale jak się okazuje nie pozbawioną wdzięku.

Któregoś dnia matka Dinka wysłała swojego uczynnego syna po koszyk świeżych orzechów. Ucieszony świnopas z chęcią wybrał się zrealizować to trudne zadanie, ale okazało się, że była to ostatnia prośba jaką spełnił dla matki. Otóż powracając z gwałtu na orzechu dostrzegł płomienie, które zajęły jego gospodę. Cały dom spłonął pochłaniając duszę matki i większość dobytku Smallwoodów. Przyczyny pozostały  niewyjaśnione. (więcej…)

Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards (1987)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu listopad 17, 2009

Ze względu na dosyć pikantny charakter gry niniejsza recenzja może zawierać elementy demoralizujące.

Al Lowe to taki łysawy, nieco pyzowaty jegomość. Bez wątpienia postać dla przeciętnego Stefana mało znana, ale to właśnie on stworzył osobowość komputerową, która z przeciętnym Stefanem ma wiele wspólnego. Al Lowe to nie kto inny tylko ojciec Larry’ego Laffera, bohatera przygodówek, serii zapoczątkowanej w 1987 roku.

Cztery ciepłe gniazdka

Nasz bohater to brunet nikczemnego wzrostu, o wiecznie zburzonym uczesaniu, ubrany w biały garnitur i niemodną koszulę, dodatkowo często w zestawie z przeciwsłonecznymi okularami maskującymi uwodzicielskie spojrzenie. Jego życie niebezpiecznie zbliża się do stacji, w której większość przyzwoitych mężczyzn ma już ułożone najważniejsze sprawy związane z egzystencją albo przynajmniej o połowę dylematów mniej. Larry niestety się do nich nie zalicza, bo pomimo średnio zaawansowanego wieku (38 lat) jego dusza zarośnięta jest wszelakiej maści kompleksami (przynajmniej wygląda to tak na zewnątrz, bo Larry jest dosyć pewny siebie). (więcej…)

Top Secret po reaktywacji

Opublikowany w Sentymentalia przez Robert Bronson w dniu listopad 14, 2009

Top Secret logoW październiku 2002 roku Aleksy Uchański i Marcin Przasnyski wraz z grupą zapalonych redaktorów (m.in. Dariusz J. Michalski, Michał Nowakowski, Tadeusz Zieliński, Krzysztof Papliński czy Jakub Kowalski) reaktywowali pierwsze polskie czasopismo o grach. Ich cel nakreślony we wstępniaku był jasny: przywrócić wiarę w dobre teksty, przypomnieć na czym polega radość z inteligentnej lektury.

Wydawcą pisma został Axel Springer Polska (znany polskim graczom m.in. z takich tytułów jak Play czy Komputer Świat GRY).

W pierwszym odnowionym Top Secret mogliśmy przeczytać łącznie piętnaście recenzji  takich tytułów jak m.in. Aliens vs Predator 2: Primal Hunt, Age of Wonders II, Beach Life, Disciples 2, MotoGP czy Zanzarah: The Hidden Portal. Oczywiście nie obyło się też bez recenzji wielkiego hitu tamtych czasów, gry pt. Nina Kroniki Agenta: Tunele Afganistanu :).

Redaktorzy TS’a donosili w obszernych tekstach o nadchodzących hiciorach: Counter Strike: Condition Zero, Hitman 2, Icewind DAle 2, Neverwinter Nights czy No One Lives Forever 2. (więcej…)

Motorhead (1999)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu listopad 11, 2009

Słowo “Motorhead” na ogół przywołuje skojarzenia z Lemmym, hard rockiem, alkoholizmem, pijanymi laskami i tego typu historiami. Trudno przypuszczać by nawet fani elektronicznej rozgrywki (szczególnie ci młodsi) łączyli “Motorhead” z grą komputerową, ale w rzeczywistości taki tytuł istnieje, a nawet ma swoich stałych fanów, którzy pokochali specyficzny klimat gry.

Samochody ze stali

Ostry zakręt, a gumy wciąż pokryte mchem :-)Ścigałka ta została rozpowszechniona w kraju głównie dzięki CD Action, bo w czterdziestym czwartym numerze tego pisma pojawiła się jako dodatek w pełnej wersji. Przyznać trzeba, że we wszelakich podsumowaniach czytelników CDA Motorhead nie znajduje specjalnego uznania, a jak wspomniałem na wstępie  tytuł ten, choć wielkim hitem z pewnością nigdy nie był, to trafił w serca i dyski twarde niejednego gracza.

Z założenia są to wyścigi, ale oparte przede wszystkim na umiejętnościach naszych rąk i odpowiednim poziomie ich zręczności. Wszak właśnie zręczność w Motorhead jest najważniejsza, bo nieważne czy nasze auto z prędkością kilkuset km/h wjedzie w betonowy słup skoro po szybkim restarcie jest w nienaruszonym stanie… w końcu to auta przyszłości, nieprwadaż? :-) Uściślając chodzi w Motorhead o to aby jak najszybciej dojechać do mety, wyprzedzając rywali, a czasami nawet utrudniając im życie. (więcej…)

Revenant (1999)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu listopad 3, 2009

Swego czasu Diablo II było najbardziej oczekiwaną grą w środowisku światowych graczy. To nie był rodzaj oczekiwania na zasadzie:  “och, już za chwilę nowy diabeł, nie mogę się doczekać  (westchnął Stefan)”, ale prawdziwy kocioł rozmów, emocji, rozpraw, zaszlachtowanych baranów i wypieków na twarzy. Nim jednak drugie Diablo ujrzało światło dzienne, rzeczone oczekiwanie na tę pozycję okazało się niezwykle płodne, bo pomiędzy pierwszą, a drugą częścią kultowego tytułu Blizzarda na rynku pojawiło się kilka świetnych action RPG-ów stworzonych wyraźnie “na duszy” Diablo. Jednym z nich był Revenant.

Zagubiona tożsamość

Historia tego hack’n’slasha z 1999 roku jest mroczna.

Jezus miał cudowne rozmnożenie, a Ja mam płetwala :-)Nasz bohater powinien w ciszy obgryzać chryzantemy od spodu, a tymczasem odradza się jako Locke D’Averam (zresztą jego nowe nazwisko pochodzi od miejsca, w którym zmartwychwstał, a prawdziwa tożsamość pozostaje wielką niewiadomą). Ten średniowieczny heros został wezwany z piekła (w grze występujące pod nazwą Anserak) przez Sardoka, prawą rękę Lorda Tendricka panującego w mieście Misthaven, osadzonym na wyspie Ahkuilon.

Oczywiście nie bez przyczyny zakłócono sen tytułowego Revenanta. Lord Tendrick uciekł się do tej ryzykownej metody, bo w średniowiecznym rzemiośle widział jedyną szansę na ocalenie dziedziczki tronu Andrii, uprowadzonej przez psychopatyczną sektę znaną jako Dzieci Przemiany z tajemniczym Yhagro na czele. (więcej…)

Mr Jedi: szukajmy nowych alternatyw… czyli rozmowa z żywą legendą

Opublikowany w Interlokucje przez Robert Bronson w dniu październik 31, 2009

Mr Jedi we własnej osobie.Na Retro – Kadabrę zawitał dzisiaj wyjątkowy gość. To znany dziennikarz i współtwórca popularnych tytułów  prasowych (m.in. CD Action i Kawaii), twórca Mangazynu, człowiek zafascynowany Japonią, anime i klimatem tamtych stron… dla jednych znany jako Paweł Musiałkowski, a dla innych jako Mr Jedi.

W rozmowie ze mną Mr Jedi opowiada m.in. o przemianach w rynku prasowym poświęconym grom,  o przeszłości  i o sposobie odnalezienia się w “nowym”. Gorąco zachęcam do lektury.

Retro – Kadabra: Witaj Mr Jedi!

Mr Jedi: Witam serdecznie. Jest mi bardzo miło gościć na Twojej stronie.

R-K: Jesteś aktualnie daleko od czasopism o grach, ale Twój wkład w ich rozwój wydaje się bardzo wysoki i odczuwalny. Toteż już na wstępie naszej rozmowy zapytam czy nie niepokoi Cię fakt, że ramka z dostępnymi tytułami na rynku niebezpiecznie maleje? Co się dzieje z polskim rynkiem czasopism o grach?

Mr Jedi: Cóż mogę powiedzieć o rynku czasopism o grach, chyba tylko to, że – jak każdy rynek – ten również ulega zmianom. Jedni się przystosowują, inni nie. (więcej…)

Woodruff and the Schnibble of Azimuth (1994)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu październik 24, 2009

Kojarzycie taką firmę jak Coktel Vision?

Ja na pierwszy rzut ucha też nie, ale okazuje się, że spod łapsk Francuzów wyszły takie perełki jak m.in.  Inca, Gobliiins, Lost in Time czy Urban Runner oraz gra będąca bohaterem mojej dzisiejszej recenzji czyli Woodruff and the Schnibble of Azimuth (tu i ówdzie tytułowana jako The Bizarre Adventures of Woodruff and the Schnibble).

Od banału aż po głębokie horyzonty

Woodruff w plenerzeFabuła Woodruffa rozpoczyna się dość banalnie. Mateczka Ziemia staje w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa: tym razem światu zagraża wojna nuklearna. Tyle, że pośród ludzi nie rodzi się bohater, który owej wojnie mógłby zapobiec, co w efekcie kończy się niemal całkowitym zniszczeniem trzeciej planety od słońca. Ruiny dopełnia fakt, że tereny, które cudem uniknęły skutków wojny, w wyniku silnego napromieniowania nie nadają się do jakiejkolwiek egzystencji.

Wobec tego obrazu nędzy i rozpaczy, grupka ludzi wpada na pomysł aby zejść do undergroundu, a konkretnie do jądra Ziemi, którego wytwarzana energia pozwoli przetrwać ludzkiej rasie z nadzieją, że “kiedyś” będzie lepiej… (więcej…)

Jazz Jackrabbit (1994)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu październik 17, 2009

Run Rabbit, Run!

…krzyczeli Floydzi we wstępie do Dark Side Of The Moon. Tak naprawdę trudno powiedzieć czy Gilmour, Waters i spółka mieli na myśli urocze futrzaki czy ich wizja wybiegała ponad faunę i tego typu zajęczo-królicze historie (zdecydowanie bardziej optymalna jest druga wersja :)), ale owe zdanie zawsze będzie wzbudzać we mnie  skojarzenie w kierunku biegnącego długouszego Jacusia, bohatera słynnej serii gier platformowych Jazz Jackrabbit.

Żółwie vs Króliki

Aby jednak przejść do przybliżenia historii królika Jacka, trzeba najpierw sięgnąć do starożytności.

Szaleństwo Jacky'egoOtóż dawno, dawno temu… gdzieś w szóstym wieku przed naszą erą w azjatyckiej Frygii żył człowiek, którego pióro miało wyjątkowy dar tworzenia bajek nie będących pożywką niesforności, ale pełniących funkcje moralizatorskie, a niekiedy i dydaktyczne. Jego imię brzmiało Ezop.

W głowie owego bajkopisarza zrodziła się między innymi historia o żółwiach i o zającach. Tyle, że nie była to historia o ich nierównym wyścigu po marchew i jabłko, ale prawdziwa wojna ras, w której po jednej stronie obsadzone są sympatyczne i ociężałe żółwie, a po drugiej skoczne i zuchwałe zajęczaki. (więcej…)

Mortyr (1999)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu październik 11, 2009

Pozostajemy w klimacie FPS-ów.  Tyle, że z kosmicznego Dooma przenosimy się do – też  znanego na Retro – Kadabrze klimatu – II-ej wojny światowej, ale z pewną domieszką futuryzmu i alternatywnej wizji wydarzeń.  Do gry stworzonej przez Polaków z Mirage (po fuzji z Corwin Software Studios). Oto Mortyr.

Nawrócony profesor

Spotkanie bliskiego stopnia z ss'mańskim pomiotem.“Hande Hoch!” wykrzyknął Helmut w kierunku pochłoniętego lekturą wojskowego uczonego z Laboratorium Broni Zaawansowanej. Ten nawet nie podnosząc głowy skwitował okrzyk kwaśną miną, po czym dodał od niechcenia: “Helmut, znowu śrubki Ci się poluzowały?”. W sytuacji braku wyraźnej odpowiedzi profesor wpadł w furię. Zaczął warczeć: “Dość już mam współpracy z tymi cybernetycznymi nazistami! Pora ratować świat!” …i walnął niemieckiego żołnierza-cyborga młotkiem. Mechaniczny nazista osunął się na ziemię. Profesor uśmiechnął się.

Tyle, że jak się miało okazać tekst na rozluźnienie o ratowaniu świata wkrótce miał przybrać rzeczywistego znaczenia. Otóż generał profesor Jrugen Mortyr któregoś dnia podczas przeszukiwania państwowych archiwów, natknął się na zastrzeżone pod karą kastracji (ulubiona forma rozrywki blondwłosej młodzieży) drzwi. (więcej…)

Doom (1993)

Opublikowany w Gry Retro przez Robert Bronson w dniu październik 6, 2009

Rok po tym kiedy tysiące graczy zawzięcie eliminowało ss’mańskie szwadrony w Wolfenstein 3D twórcy tej gry, firma id Software z Johnem Romero na czele, ogłosiła premierę gry niesłychanie do Wolfa podobnej. Tyle, że tym razem zamiast przemierzać nazistowskie komnaty przyszło nam poruszać się w kosmicznej scenerii, a naszym celem nie byli uzbrojeni po zęby aryjczycy, a potworki  wprost z najniższego poziomu piekieł. Oto Doom.

Marine bez dowodu osobistego

Niestety jądrem fabuły Dooma, przynajmniej w jej długim wstępie, nie jest – tak jak to było w Wolfenstenie 3D – nasz bohater. To Whuaa... zobacz jaki jestem niedobrytylko mały trybik w wielkiej korporacyjnej maszynie Union Aerospace Corporation (UAC), który jest tak mało ważny, że w rzeczywistości nie posiada nawet imienia (fani ochrzcili go jako Doomguy).

Cała historia ma miejsce w trudnej do zidentyfikowania przyszłości. Bez wątpienia jest to okres wielkich odkryć bowiem przebiegła rasa ziemian zdążyła już okiełznać Marsa, a nawet utworzyć dla niego dwa sztuczne księżyce: Phobos i Deimos. Naturalnie jakiekolwiek działania UAC są zaprzeczeniem idei “pro publico bono”. Wszak jest to firma wzorowana choćby na tej z czasów pierwszego Obcego, a więc z wyrachowanym szefostwem, które w imię najdziwniejszych eksperymentów i największych poświęceń chcę osiągać swoje cele.

We właściwiej historii pierwszego Dooma UAC otrzymało zlecenie od ścisłego kierownictwa wojska, polegające na zbadaniu możliwości tzw. wrót międzywymiarowych. Rezolutni panowie w doktorskich fatałaszkach przystąpili do swojego celu, a funkcjonalność rzeczonych wrót postanowili sprawdzać przenosząc różne drobiazgi pomiędzy Phobos i Deimos. (więcej…)